Tyle Was było

czwartek, 23 kwietnia 2015

                                                                    Rozdział 3
Lex już czekała .
-No hej kicia - zawolała
-Elo elo trzy dwa zero - zaśmiałam się - idziemy bo muszę kupić jakieś spodnie , sukienki , bluzki , bieliznę i ... Wszystko inne . HAHAHA
-Ok . Ruszamy. A co z twoją głową i nadgarstkiem ?
Łażąc po sklepach opowiedziałam jej (prawie) cała historię o Tomie , Marku i mojej nudzie . Po bardzo udanych zakupach udałyśmy się do Bistro Cafe na czekoladę i jakieś ciacho . Zamówiłam tartę owocową , a Lex trufle . W pewnym momencie zauważyłam wchodzącego Toma .
-Lex nie patrz tam - wskazałam miejsce przed sobą - zobacz jaki przystojny . To jest właśnie Tom .
-Rosi jak mam go zobaczyć nie patrząc na niego ? -zaśmiała się i spojrzała w jego stronę - o mój Boże jakie ciacho .
-Mówiłam . O nie zauważył mnie .
Tom wolno zmierzał w naszym kierunku. Na mój widok szeroko się rozpromienił . Miał piękne ,równe, białe zęby .
-Cześć piękna . Pamiętaj że w piątek po Ciebie przychodzę .
Spłonęłam rumieńcem . O tym nie mówiłam Lili . Strasznie się na mnie wkurzyłą . Szybko zebrała swoje rzeczy, rzuciła 10 dolców na stół i wyszła . Ja w wielkim pzygnębieniu wróciłam do domu . Mama od razu to zauważyła . Kiedy opowiadałam całą historię , rozpłakałam się . Długo tuliła mnie w swoich ramionach .  W tym momencie weszła moja starsza siostra Carmen .
-Rosi co się stało ? -zapytała zatroskana
-Pokłóciłam się z Lili .
-Aha. Ok . Nie będę pytać o szczegóły mała.
Mama i Carmen kazały mi iść do niej jutro (sobota) . Pomyślałam, że może to jest dobry pomysł . Lex trochę ochłonie , a ja przemyśle co mam jej powiedzieć . Musiałam jeszcze raz wybrać się do centrum handlowego . Chciałam kupić taki naszyjnik serduszko , który rozkłada się na 2 części .
Od razy poszłam do jubilera żeby go zakupić . Po powrocie rzuciłam się na moje łoże boleści . Łóżko to było wysokie i duże , wypełnione poduchami . Zawsze nakrywałam je białym puchatym pledem . Zresztą cały pokój był utrzymany w kolorach biały-czarny-szary-miętowy. Mama przyniosła mi kakao .Do północy obmyślałam co powiem Lili i opakowywałam prezent .Gdy się położyłam zasnęłam od razu .
      Sobota.........
Już o 7 byłam na nogach . Strasznie  się denerwowałam . Nie wiedziałam czy w ogóle mnie wpuści do domu. Poszłam się więc wykąpać . Ubrałam się w granatową sukienkę w stokrotki i nowe lordsy kupione z Lex . Wzięłam torbę , prezent i o 11.30 wyszłam. Szłam wolno obmyślając plan działania . Gdy doszłam do Lili Avenu 30 stanęłam na ganku i zadzwoniłam do drzwi . Otworzyła mi Lex:
-Część -powiedziałam
-Cześć - odpowiedziała obojętnie
-Mogę wejść ?
-Jak musisz .
-Chciałam Ci wszystko wytłumaczyć. To było tak,że ja nie chciałam Ci mówić bo nie wiedziałam czy coś z tego będzie , gdyby coś było na pewno bym Ci opowiedziała . Wiesz że jak chodzę na randki to zawsze Ci później opowiadam bo jestem taka podekscytowana . Teraz chciałabym Ci coś dać - i wyjęłam małe zgrabne pudełeczko z torby .
Lex rozpakowała je niechętnie . Ale gdy wyjęła te rozdzielone na pół serca to rzuciła mi się na szyję z piskiem i mnie uściskała .
-Będziemy go zawsze nosić dobrze ? -zapytała - tylko musisz mi obiecać, że nie będziemy mieć przed sobą tajemnic .
-No jasne - z tymi słowami rzuciłam się na nią by dać jej całusa . Potem wyszłyśmy razem do parku . I zakończył się pełen wrażeń dzień.

1 komentarz:

  1. Fajne, ładne:):):)
    zapraszam do mnie:)

    http://wolnamk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń