Rozdział 2
Mam zwichnięty nadgarstek lewej ręki i rozcięty łuk brwiowy . W szpitalu spędziłam 3 dni na obserwacji . Mark przychodził do mnie codziennie . W pewnej chwili do mojej sali wszedł wysoki przystojny facet .
- Cześć! Ty jesteś Rose prawda ? Jestem Tom . Chciałem Cię przeprosić . To ja wpadłem na Ciebie w klubie . Byłem troszkę wstawiony . Wiesz jak to jest. A jak się czujesz ?
- Bywało gorzej. Masz szczęście że skończyło się tylko na zwichnięciu i paru szwach . -uśmiechnęłam się przyjaźnie do nieznajomego
- Żeby się zrewanżować zapraszam Cię na kolacje na za tydzień w piątek . Będę u Ciebie o 7 ok? A właściwie to gdzie mieszkasz ?
-Lili Avenue 17 . To czekam . Pa pa.
- Paaaa . Już nie mogę się doczekać . -uśmiechnął się i wyszedł cicho zamykając drzwi.
Byłam wniebowzięta . Już obmyślałam w co się ubiorę i jak umaluje .
W tym szpitalu nudziło mi się niemiłosiernie . Dlatego zrobiłam plan co będę robić jak wrócę do domu .
Mój plan
1. Posprzątać i przejrzeć ciuchy w garderobie
2. Ogarnąć pokój
3. Posprzątać w łazience w pokoju
4. Nadrobić zaległości
5. Pójść na zakupy z Lex
2 dni później ...
Właśnie przeglądam garderobę . Wyrzuciłam większość rzeczy , ponieważ były już za małe . Zadzwoniłam do Lex :
- Hej Lili . Twoja najlepsza przyjaciółka z tej strony . Zabieram Cię na wielkie , ale naprawdę wielkie zakupy . Co ty na to ?
- Ja zawsze. To widzimy się w galerii przy Krow za godzinę . Buziaki .
Szybko wzięłam prysznic ubrałam się w czarną rozkloszowaną spódnice , krótką odblaskową bluzkę i czarne conversy . Zrobiłam sobie "oczko" , wzięłam kluczyki do mojego autka (nazwałam je Bob) kartę kredytową oraz mojego Iphona . To wszystko wrzuciłam do płóciennej torby . Wyszłam .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz