Tyle Was było

wtorek, 28 kwietnia 2015

                                                             Rozdział 4
Piątek nadszedł bardzo niespodziewanie . Tydzień minął niezwykle szybko . Była godzina 15 jak wróciłam do domu, a tam czekała na mnie przemiła niespodzianka . Tata siedział w kapciach na fotelu i czytał gazetę . Rzuciłam się na niego z piskiem i iskierkami w oczach . Mój tata to wysoki mężczyzna , wiek równo 40 lat, biznesman . Nie widziałam go cały miesiąc , ponieważ był w Tajlandi . Prowadzi tam najekskluzywniejszy hotel .
-Tato ! Jak super ,że jesteś . Stęskniłam się za tobą strasznie wiesz?
-Ja też się stęskniłem za moją Księżniczką . Teraz przez miesiąc jestem do Twojej dyspozycji robaczku -zaśmiał się
- Tylko nie robaczku . Hahaha. Muszę już iść bo mam randkę . Nie obrazisz się co ?
-Nie . Z kim masz tą randkę dziecinko ?
- Z takim chłopakiem , który wpadł na mnie w klubie i przez niego wylądowałam w szpitalu . A co?
- Nic . Nie mogę się pogodzić z tym , że już chodzisz na randki . Moja maleńka - powiedział z czułością i pocałował mnie w czoło
- Spotkamy się wieczorem i pogadamy bo muszę się szykować dobrze ?
Pobiegłam szybko do swojego pokoju i napuściłam sobie wody do wanny. Położyłam się w niej . Leżałam tak dobre 15 min . Wyszłam z wanny i narzuciłam na siebie jedwabny biały szlafroczek i wysuszyłam włosy . Pięknie falowały wokół mojej twarzy .Stojąc przed lustrem zaczęłam robić makijaż . Eye-linerem zrobiłam sobie kocie oko , pomalowałam rzęsy tuszem i pociągnęłam usta czerwoną szminką . Założyłam tą sukienkę :
Do tego czarne asymetryczne szpilki i byłam gotowa . Mieliśmy iść do ekskluzywnej restauracji w centrum . Punkt 19 Tom stawił się u mnie pod domem . Wyglądał zniewalająco , a w ręku trzymał różę . Miał na sobie dżinsy , czarny podkoszulek i sportową marynarkę Hilfigera .
- Witaj piękna . Cudownie wyglądasz . Proszę to dla Ciebie -powiedział wręczając mi różę - Idziemy do Eleonor dobrze ?
-Nigdy tam nie byłam.-przyznałam się
-Otworzyli ją niecały miesiąc temu .
- Przepraszam. Dasz mi minutkę - zapytałam i pobiegłam na górę - Carma, Caaaaaaarrrrrmmmmaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!!! -darłam się już od schodów - gdzie jesteś ?
Weszłam do jej pokoju , ale nie zastałam jej . Dziwne . Chciałam jej się pochwalić, że idę na randkę , ale ona pewnie była u swojego chłopaka Clausa lub psiapsiółki Cleo . Jeszcze wtedy nie wiedziałam , że jak wrócę do domu będzie piekło .
O 19.30 byliśmy już w Eleonor . Tom powiedzial , że zamawiamy : przystawkę, zupę ,danie główne i deser .
-Wyjdzie strasznie drogo - powiedziałam
-Nie ma sprawy jedz co chcesz- uśmiechnął się
Spoglądałam na MENU ale nie miałam pojęcia co jest w tych potrawach (jestem prostą kobietą). Jedyne co mi mówiło to JAJECZNICA NA BEKONIE . Po długim namyśle zamówiłam :
1.Roladki warzywne w papierze ryżowym z salsą
2.Zupę serową
3.Dorsza i warzywa w tempurze
4.Wulkan czekoladowy
Do tego jeszcze czerwone wino i herbata . Jedliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Dowiedziałam się ,że Tom ma małego braciszka Sasze . I mieszka w willi na przedmieściach . Ja też mu opowiedziałam co nieco o sobie .Była 23.45 jak wróciłam  do domu . To co zobaczyłam w środku było niebywałe .











czwartek, 23 kwietnia 2015

                                                                    Rozdział 3
Lex już czekała .
-No hej kicia - zawolała
-Elo elo trzy dwa zero - zaśmiałam się - idziemy bo muszę kupić jakieś spodnie , sukienki , bluzki , bieliznę i ... Wszystko inne . HAHAHA
-Ok . Ruszamy. A co z twoją głową i nadgarstkiem ?
Łażąc po sklepach opowiedziałam jej (prawie) cała historię o Tomie , Marku i mojej nudzie . Po bardzo udanych zakupach udałyśmy się do Bistro Cafe na czekoladę i jakieś ciacho . Zamówiłam tartę owocową , a Lex trufle . W pewnym momencie zauważyłam wchodzącego Toma .
-Lex nie patrz tam - wskazałam miejsce przed sobą - zobacz jaki przystojny . To jest właśnie Tom .
-Rosi jak mam go zobaczyć nie patrząc na niego ? -zaśmiała się i spojrzała w jego stronę - o mój Boże jakie ciacho .
-Mówiłam . O nie zauważył mnie .
Tom wolno zmierzał w naszym kierunku. Na mój widok szeroko się rozpromienił . Miał piękne ,równe, białe zęby .
-Cześć piękna . Pamiętaj że w piątek po Ciebie przychodzę .
Spłonęłam rumieńcem . O tym nie mówiłam Lili . Strasznie się na mnie wkurzyłą . Szybko zebrała swoje rzeczy, rzuciła 10 dolców na stół i wyszła . Ja w wielkim pzygnębieniu wróciłam do domu . Mama od razu to zauważyła . Kiedy opowiadałam całą historię , rozpłakałam się . Długo tuliła mnie w swoich ramionach .  W tym momencie weszła moja starsza siostra Carmen .
-Rosi co się stało ? -zapytała zatroskana
-Pokłóciłam się z Lili .
-Aha. Ok . Nie będę pytać o szczegóły mała.
Mama i Carmen kazały mi iść do niej jutro (sobota) . Pomyślałam, że może to jest dobry pomysł . Lex trochę ochłonie , a ja przemyśle co mam jej powiedzieć . Musiałam jeszcze raz wybrać się do centrum handlowego . Chciałam kupić taki naszyjnik serduszko , który rozkłada się na 2 części .
Od razy poszłam do jubilera żeby go zakupić . Po powrocie rzuciłam się na moje łoże boleści . Łóżko to było wysokie i duże , wypełnione poduchami . Zawsze nakrywałam je białym puchatym pledem . Zresztą cały pokój był utrzymany w kolorach biały-czarny-szary-miętowy. Mama przyniosła mi kakao .Do północy obmyślałam co powiem Lili i opakowywałam prezent .Gdy się położyłam zasnęłam od razu .
      Sobota.........
Już o 7 byłam na nogach . Strasznie  się denerwowałam . Nie wiedziałam czy w ogóle mnie wpuści do domu. Poszłam się więc wykąpać . Ubrałam się w granatową sukienkę w stokrotki i nowe lordsy kupione z Lex . Wzięłam torbę , prezent i o 11.30 wyszłam. Szłam wolno obmyślając plan działania . Gdy doszłam do Lili Avenu 30 stanęłam na ganku i zadzwoniłam do drzwi . Otworzyła mi Lex:
-Część -powiedziałam
-Cześć - odpowiedziała obojętnie
-Mogę wejść ?
-Jak musisz .
-Chciałam Ci wszystko wytłumaczyć. To było tak,że ja nie chciałam Ci mówić bo nie wiedziałam czy coś z tego będzie , gdyby coś było na pewno bym Ci opowiedziała . Wiesz że jak chodzę na randki to zawsze Ci później opowiadam bo jestem taka podekscytowana . Teraz chciałabym Ci coś dać - i wyjęłam małe zgrabne pudełeczko z torby .
Lex rozpakowała je niechętnie . Ale gdy wyjęła te rozdzielone na pół serca to rzuciła mi się na szyję z piskiem i mnie uściskała .
-Będziemy go zawsze nosić dobrze ? -zapytała - tylko musisz mi obiecać, że nie będziemy mieć przed sobą tajemnic .
-No jasne - z tymi słowami rzuciłam się na nią by dać jej całusa . Potem wyszłyśmy razem do parku . I zakończył się pełen wrażeń dzień.

środa, 15 kwietnia 2015

                                                                    Rozdział 2
Mam zwichnięty nadgarstek lewej ręki i rozcięty łuk brwiowy . W szpitalu spędziłam 3 dni na obserwacji . Mark przychodził do mnie codziennie .  W pewnej chwili do mojej sali wszedł wysoki przystojny facet .
- Cześć! Ty jesteś Rose prawda ? Jestem Tom . Chciałem Cię przeprosić . To ja wpadłem na Ciebie w klubie . Byłem troszkę wstawiony . Wiesz jak to jest. A jak się czujesz ?
- Bywało gorzej. Masz szczęście że skończyło się tylko na zwichnięciu i paru szwach . -uśmiechnęłam się przyjaźnie do nieznajomego
- Żeby się zrewanżować zapraszam Cię na kolacje na za tydzień w piątek . Będę u Ciebie o 7 ok? A właściwie to gdzie mieszkasz ?
-Lili Avenue 17 . To czekam . Pa pa.
- Paaaa . Już  nie mogę się doczekać . -uśmiechnął się i wyszedł cicho zamykając drzwi.
Byłam wniebowzięta . Już obmyślałam w co się ubiorę i jak umaluje .

W tym szpitalu nudziło mi się niemiłosiernie  . Dlatego zrobiłam plan  co będę robić jak wrócę do domu .

                                                                    Mój plan
1. Posprzątać i przejrzeć ciuchy w garderobie 
2. Ogarnąć pokój 
3. Posprzątać w łazience w pokoju 
4. Nadrobić zaległości
5. Pójść na zakupy z Lex

              2 dni później ... 
Właśnie przeglądam garderobę . Wyrzuciłam większość rzeczy , ponieważ były już za małe . Zadzwoniłam do Lex :
- Hej Lili . Twoja najlepsza przyjaciółka z tej strony . Zabieram Cię na wielkie , ale naprawdę wielkie zakupy . Co  ty na to ?
- Ja zawsze. To widzimy się w galerii przy Krow za godzinę . Buziaki .
Szybko wzięłam prysznic ubrałam się w czarną rozkloszowaną spódnice , krótką odblaskową bluzkę i czarne conversy . Zrobiłam sobie "oczko" , wzięłam kluczyki do mojego autka (nazwałam je Bob) kartę kredytową oraz mojego Iphona . To wszystko wrzuciłam do płóciennej torby . Wyszłam .

wtorek, 14 kwietnia 2015

                                                   Rozdział 1
-Rose, Rose wstawaj ! Roooseeeeee ! -wrzeszczała Lex stojąc nad moim łóżkiem 
-Już wstaję. Która to godzina ? O mamo 10 ? Przecież my za godzinę musimy być w szkole !
I tak właśnie zaczął się mój ostatni rok liceum . Na szczęście zdążyłyśmy na 2 min przed czasem . Wszyscy wyglądali jakoś tak dojrzalej po wakacjach. Lex od razu rzuciła się Zedowi na szyję . Ja natomiast nieśmiało podeszłam przywitać się z Markiem . W tej chwili wszedł do auli dyrektor naszego ogólniaka Noah Fit (Fit to on nie był xD ) . Gruby mężczyzna po 50 , w śmiesznym przy kusym garniturze i czarnym krawacie w ananasy . Rozpoczął swoje 1,5 h przemówienie . Przy słowach :
- Drodzy uczniowie ...
Wyłączyłam się .

Po tym jakże niesamowitym przemówieniu mogliśmy już pójść do pani Krack . Nasza wychowawczyni to kobieta około 40 lat . Bardzo wymagająca , ale miła . Jest cholernie bogata (tak jak wszyscy w tej szkole, nasza szkoła to liceum prywatne) .
- Młodzieży ! Pamiętajcie , że nadchodzą matury . Musicie zabrać się do roboty i wymyślić co chcecie zdawać . Ja oczywiści proponuję wam rozszeżoną geografię (czyli przedmiot pani Krack) . Podejdźcie tutaj i niech każdy z was weźmie sobie karteczkę z planem lekcji i spisem książek . Proszę załatwcie wszystko jak najszybciej . Dziękuje ! do jutra .
-Lex idziemy do Sensitive ?
-Jasne . Zabierzemy chłopaków ?
-Czemu nie.
Sensitive to przytulna kawiarnia niedaleko naszej szkoły . Jest urządzona w kolorach : białym , czarnym , szarym i pudrowym różu . Stoły są czarne i białe , krzesła i kanapy szare . Ściany są w kolorze pudrowego różu a na jednej jest tapeta w brzozy . Barek i kasa jest szaro biała . Na ścianach wiszą czarno-białe obrazy Nowego Jorku (właśnie tu mieszkam) . Może opowiem coś o sobie i moich przyjaciołach :
Ja jestem Rose . Wysoka , szczupła osóbka o niebieskich oczach . Mam blond falowane włosy do łopatek . Mam 18 lat i w tym roku zdaję maturę .
Lex moja najlepsza przyjaciółka to wysoka brunetka o brązowych oczach . Również osiemnastka .
Mark to moja sympatia . Wysoki umięśniony brunet .
Zed to chłopak Lex . Blondyn z loczkami o zielonych oczach .
Usiedliśmy przy naszym ulubionym stoliku z czarnymi pufami i różową kanapą . Długo rozmawialiśmy . Umówiliśmy się na wieczór do klubu Simba w centrum . Mieliśmy się tam spotkać o 20:00 . Kiedy wróciłam zaczęłam obmyślać w co się ubiorę , chcąc zrobić dobre wrażenie na Marku . Po długim namyśle :
 Na ramiona zarzuciłam dżinsową kurtkę a do ręki wzięłam torebkę Korsa . Wzięłam swoją kartę żeby móc zamówić sobie coś do picia . Równo o 20:00 byłam na miejscu . Weszliśmy . Zajęliśmy sobie stolik w rogu sali i poszliśmy tańczyć . Większą częśc nocy przetańczyłam z Markiem . W pewnym momencie ktoś mnie popchnął i uderzyłam z hukiem o podłogę . Straciłam przytomność . Ocknęłam się w szpitalu .Przy moim łóżku siedział Mark .

$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
Proszę o komentarze :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

                                                                Bohaterowie
Rose-czyli ja , w przyszłości chciałabym otworzyć własną kawiarnie 
Lex-moja najlepsza przyjaciółka, chce zostać prawnikiem 
Mark-moja sympatia , pragnie zrobić karierę piłkarską 
Zed-chłopak Lex , również chce być piłkarzem
Cindy i Lina- moi wrogowie , próbują stanąć na drodze do mojego szczęścia . Chcą być modelkami 

Mam nadzieje że ktoś będzie to czytał . Komentujcie , zostawiajcie swoje uwagi . Dzięki