Tyle Was było

środa, 6 maja 2015

                                                                       Rozdział 5
Kiedy weszłam do domu usłyszałam krzyki dochodzące z salonu . To była mama . Carmen i jej prawie narzeczony Clause siedzieli na kanapie . Ona ukradkiem ocierała łzy , on miał przerażenie w oczach . Mama stała nad nimi i wrzeszczała w niebo głosy . Tata zaś siedział w fotelu i w skupieniu przyglądał się całej sytuacji .
-Jak wy mogliście być tak nieodpowiedzialni ? Dziecko potrzebuje ciepła i miłości .
-Sądzisz że my nie potrafimy mu tego zapewnić ? - przerwała mamie Carma
-Yyyy cześć - zaczęłam niepewnie wchodząc do pokoju - O co chodzi ? Jakie dziecko?
-Twojej kochanej Carmi - powiedziała mama z ironią
Nie wiem dlaczego to zrobiłam , ale wybiegłam z płaczem z pokoju uprzednio zahaczając o stojącą lampę , która z hukiem uderzyła o podłogę . Byłam bezsilna . To dziecko zabierze mi najukochańszą siostrę . Nie to nieprawda mówiłam sobie w myślach . Mama i Carmen przychodziły do mnie kilka razy . Długo płakałam , ale w końcu zasnęłam . Kiedy rano wstałam na śniadanie Carma już siedziała na stołku .
-Rosi posłuchaj mnie chwilę. - zaczęła - Ja wiem , że jest i jeszcze niejednokrotnie będzie Ci ciężko , ale ja Cię nigdy nie zostawię . Zawsze możesz do mnie przyjść . Dziecko niczego nie zmieni .
-Boże , ale wy byliście głupi !-wybuchnęłam- Nigdy nie będzie już tak ja  kiedyś ! Rozumiesz ?! To dziecko... Ono wszystko ...- zaczęłam łkać - Przepraszam . Muszę już iść . -i wybiegłam z kuchni
W pokoju zaczęłam szybko zbierać swoje rzeczy . Miałam zamiar się wyprowadzić. I tak też zrobiłam . Dzierżąc dumnie walizkę pod pachą wyszłam z domu . Zostawiłam tam tylko krzyczącą Carme .
10 min później siedziałam już w parku na ławce . Rozmyślałam . Myślałam o Carmie i Tomie . Chciałam z nim pogadać choć znałam go dwa tygodnie ufałam mu . Moje rozmyślenia przerwał widok idącego za rączkę Toma z jakąś lafiryndą .Dziunia miał taką mini ,że dupę jej było widać . Żeby mnie nie zauważyli szybko spięłam włosy w wysoki kok i założyłam okulary przeciwsłoneczne . Cieszę się że byłam w dresie bo palant jeden "Tommy" mnie nie zauważył . Byłam cała roztrzęsiona . Zadzwoniłam do Lex i umówiłam się z nią w Sensitive za pół godziny . Kiedy weszłam już tam była . Od razu zobaczyła mój opłakany stan i walizkę .
-Moja maleńka . Co się stało?
-Bo ona będzie miała dziecko. Widziałam go z nią i ona miała taką spódnicę .-pokazałam ręką- I wyprowadziłam się z domu-łkałam
-Nic nie rozumiem opowiedz mi to jeszcze raz tylko składnie .
Tak jak prosiła opowiedziałam jej wszystko od początku do końca .
-O mój Boże . O mój Boże . O moj Boże .- mówiła w kołko
-Przyjmiesz mnie na parę nocy ?- zapytałam wycierając nos
-Rosi ja Cię przepraszam ale nie mogę wiesz , że moi rodzice zaraz lecą do Irlandii do babki i u mnie w domu jest straszne zamieszanie
-Faktycznie bardzo Cię przepraszam . To ja już lepiej pójdę .
-Trzymaj się .
Nie wiedziałam dokąd pójść . Słońce już zachodziło jak podeszłam do domu kogoś kto wiedziałam że mnie wysłucha i pocieszy . Nie wiedziałam tylko czy weźmie mnie do siebie na noc .

1 komentarz: